Nie sil się na silną wolę!

Nie sil się na silną wolę. Dowiedz się, co warunkuje Twoje działania.

Silna wolna według słownika synonimów to inaczej nieugiętość, wytrwałość, konsekwencja, upór w działaniu. Silna wola postrzegana jest również, jako mięsień, coś co można ćwiczyć, rozwijać. Uważam, że jest to trafne skojarzenie. Nie od razu przecież mamy ogromne bicepsy, dochodzimy do tego stopniowo a i każdy z nas dąży do różnych, zadowalających siebie rezultatów. Dla każdego z nas „ogromny” będzie miało indywidualne znaczenie, tak jak i cele oraz ich „ambitność” będzie dla każdego czymś innym. Jeśli spojrzymy na nasz umysł jak na piramidę albo na górę lodową, to silna wola znajduje się na górze i jest elementem, bez którego nie osiągniemy szczytu, tzn. nie zrealizujemy celu, w 100%, ale jest jeszcze cała podstawa, powierzchnia, która kryje się pod wodą, czyli w naszym wnętrzu, umyśle.

Co to jest? Są to przekonania. 

Silnie brzmiące w naszych głowach myśli, dzięki którym funkcjonujemy w świecie, w taki a nie inny sposób. Dzięki którym radzimy sobie, realizujemy się bardziej lub mniej. Są to generalne oceny, opinie, które mają nas przed czymś chronić lub w czymś wspierać. Przykłady przekonań: pierwszy milion trzeba ukraść, pieniądze szczęścia nie dają, na coś trzeba umrzeć, szczęście chodzi parami, facet to świnia, nie mam silnej woli.

Zastanów się, co jest opinią a co faktem.

Często przekonania oparte są wyłącznie na opinii i nie mają nic wspólnego z faktami, czyli realiami, co może prowadzić nas do błędnych założeń na temat świata i działać na nas ograniczająco. Bo czy każdy, kto wypracował swój milion złotych ukradł go? Generalizujemy, kategoryzujemy, żeby otaczającemu nas światu nadawać znaczenie. Przekonania to takie duże etykiety na każdy milion, wśród nich są tacy, co ukradli i tacy co zarobili, ale generalnie więcej jest tych, co ukradli. Jeśli uważam, że pierwszy milion trzeba ukraść, a ja nie kradnę to nie mam nawet, co się starać i cokolwiek zaczynać, więc zostaję tu gdzie jestem i to jest wygodne. Dla mojego ego, które nie musi nic robić.

Powtarzając myśl, że trzeba na coś umrzeć, usprawiedliwiam się sama przed sobą, że nie chce rzucać palenia albo ograniczać tłustego mięsa, mimo, że mam już nadciśnienie, bo ta myśl pozwala dalej mi to robić. I mimo, że jest to autodestrukcja, jest to wygodne, nie muszę nic zmieniać. A fakty są takie – tak, każdy człowiek umiera. Tak, niektórzy umierają z powodu chorób, niektórzy ze starości, niektórzy z powodu wypadku. Kolejny fakt – umierają ludzie młodzi, ludzie starzy, dzieci. Fakt, każdy może zachorować bez względu na to, czy odżywia się zdrowo, czy tylko pije alkohol i pali papierosy. To są fakty. Faktem jest też to, że niezależnie od tego, w jaki sposób umrę, odżywiając się zdrowo, moja jakość życia jest lepsza, czuję się lepiej, oddycham lepiej, myślę lepiej, pracuję lepiej, wspieram lepiej, rozmawiam lepiej, słucham lepiej. To jest fakt. Ludzie, którzy dbają o zdrowe jedzenie i aktywność fizyczną czują się lepiej. Nie dotyczy mnie już przekonanie, że na coś trzeba umrzeć. Wybieram zdrowe odżywianie się. A potem idę w tym kierunku krok po kroku, rozkładając „zdrowe odżywianie” na czynniki pierwsze, bo teraz tam też kryją się przekonania na temat zdrowego odżywiania. Ale o tym dalej.

Przekonania są też potrzebne. 

Dajmy taki przykład przekonania – „drzwi są do otwierania” powoduje, że częściej spróbujemy je otworzyć i przejść przez nie, niż nie. Fakt jest taki, że drzwi to drzwi, można je zamontować na ścianie i wcale ich nie otwierać. Ale dzięki takiemu przekonaniu o ich funkcji łatwiej nam funkcjonować w naszym wspólnym świecie, w którym ustalamy wspólne zasady dla wygodniejszego życia. Nie musimy wtedy każdemu tłumaczyć, że te drzwi zamontowałaś, żeby przejść do innego pokoju a te akurat zawiesiłaś sobie na ścianie dla ozdoby. Krzesło jest do siadania, w podróży je się kanapki a szczoteczką czyści zęby. To nasze wspólne ustalenia, które pomagają nam funkcjonować. Myślenie o sobie „nie mam silnej woli” albo „jestem beznadziejna” też pozwala wygodniej żyć. Mając taką myśl nadaję sobie etykietę, że już nie muszę robić, mogę zostać tu, gdzie jestem. Nie wychodzić poza strefę własnego komfortu.

A jakie są fakty? 

Każdy ma silną wolę, bo inaczej nie wstałby z łóżka i nie robił tych wszystkich innych czynności, które sam sobie ustala. A to, co sobie ustala to już jego bajka. Jeden ustali sobie umycie zębów i to jest jego akt silnej woli i jeśli świadomie tak wybiera to jego wybór i szanujmy to, a inny ustali sobie 5 posiłków dziennie, 3 razy w tygodniu ćwiczenia, 2 razy w tygodniu nauka języka obcego i to jest jego akt silnej woli, że to robi. Fakty są takie, że każdy z nas czasem zachował się beznadziejnie, a czasem naprawdę świetnie! Czujesz różnicę? Pomyśl o sobie „świetnie się teraz zachowałam, że przeczytałam ten artykuł o rozwoju” i obserwuj, co poczujesz.

Pracuj nad przekonaniami, nie siłuj się z silną wolą.

Chodzi mi o to, że jeśli nie przepracujesz swoich przekonań, opinii na tematy, które masz w głowie, etykiet, które nie sprzyjają twojemu rozwojowi, celom, nie wspierają cię, to możesz się siłować z silną wolą a i tak przegrasz. Przekonanie buduje się tyle lat, ile żyjemy na tym świecie. Od 3 roku życia kształtuje się ego i od wtedy słyszymy wszystkie te powtarzane biliony setki razy zdania, które w nas tkwią i uwaga – często są nieuświadomione. Wystarczyła jakaś jedna sytuacja, przykładowo, gdy twój tata oglądał komunikaty w telewizji, powiedział „złodzieje, wszystkich do więzienia” i teraz nie chcesz już zarabiać dużych pieniędzy, bo jako 6 latka boisz się, że pójdziesz do więzienia. Tak, to tak działa.

Sprawdzaj, co jest dobre dla Ciebie a nie dla większości. Każdy z nas jest inny.

Dlatego teraz, jak powtarzasz sobie „jem nieregularnie”, to zadaj sobie pytanie, co to znaczy dla ciebie, bo przekonanie na ten temat jest takie, że regularnie to 5 posiłków dziennie i jeśli tak chcesz to jest to ok. Teraz uwaga, spróbuj, czy 5 razy dziennie będzie dla Ciebie ok, czy zaczniesz chudnąć, czuć się lepiej. Bez działania nie dowiesz się. Teraz jesz 2 razy dziennie i nie jest najlepiej, więc chcesz spróbować inaczej i chwała Ci za to. Spróbuj zjeść 3 razy dziennie, czyli 2 posiłki, jak do tej pory i jeden dodatkowy.

Ponazywaj swój świat na nowo, tak jak Ty tego chcesz. Zaktualizuj go.

Powtarzamy zdania na swój temat, niezaktualizowane od kilkunastu lat. Często nie dostrzegamy, że czegoś już nawet nie robimy a mówimy o sobie „jestem leniwa”, choć mamy pracę, utrzymujemy rodzinę. Nie aktualizujemy przekonań. Może z tą leniwą to chodzi ci o to, że jeszcze nie spełniłaś swojego marzenia, o którym myślisz od 2 lat, a nie, że tak w ogóle jesteś leniwa? Może jednak zachowujesz się leniwie – czyli jak każdy od czasu do czasu i czy teraz uważasz, to za negatywną opinię o sobie samej? Uważaj na to, co myślisz. To ma moc sprawczą. Co znaczy uzależniona od cukru? Jakie są fakty? Sprawdź w słowniku, co znaczy uzależnienie – zgadzasz się z całą definicją? Tak łatwo siebie oceniamy, nazywamy i często nie zdajemy sobie sprawy jak krzywdząco…

Pracuj nad przekonaniami, jednocześnie działając małymi krokami. 

Jeśli kupuję za dużo produktów na raz i już to nazwałam, to następnym razem wykładając je na taśmę włącz tę myśl: „O ho! Ostatnio było za dużo, jaką jedną rzecz mogę z tego odłożyć?”. Uwierz mi, odłożysz, bo włączyłaś świadome myślenie.

 

Katarzyna Misztela — certyfikowany diet coach, program szkolenia jest akredytowany przez Izbę Coachingu.

Jestem pasjonatką zdrowego stylu życia. Bliskie jest mi podejście holistyczne. To, co jemy i myślimy, wpływa na to, jak się czujemy fizycznie i psychicznie. Cenne są dla mnie równowaga w życiu, świadomość siebie, świadomość swoich potrzeb, marzeń. W mojej pracy bardzo istotne jest, by być obecnym i uważnym na klienta, oddać mu 100% uwagi. Dlatego, tak ważne jest dla mnie ciągłe rozwijanie swojej świadomości i uważności. Uwielbiam rebirthing, warsztaty rozwojowe a ostatnio malowanie Mandali.

Dodaj komentarz