Czy to miłość czy zakochanie?

Miłość i zakochanie

Czym jest miłość? Na to pytanie równie trudno odpowiedzieć jak na to, czym lub kim jest człowiek. Miłość otacza nas ze wszystkich stron, jest prawie w każdej piosence, w filmach w poezji. Mówimy o miłości matczynej, o stanie zakochania, o miłości braterskiej. Ale czy kiedyś zastanawialiśmy się czym jest w istocie ten stan, mącący ogląd rzeczywistości, nakładający na oczy różowe okulary, nie pozwalający spać w nocy, czy doprowadzający do furii zazdrości? Gdzie się w nas znajduje to „zakochanie” i czy jest ono takie samo dla wszystkich? Jak długo można kochać? Czy całe życie tak samo, czy miłość do drugiej osoby zmienia się tak samo jak zmieniamy się my? Spróbujemy rzuciś trochę światła  na te kilka pytań.

Z punktu widzenia neurofizjologii zakochanie to stan zalania mózgu neuroprzekaźnikami. Podnosi się poziom serotoniny, oksytocyny oraz dopaminy. Mózg jest zalany hormonami szczęścia i zachowuje się jak uzależniony od narkotyków lub alkoholu. Z tym, że w tym przypadku nie potrzebuje używki, lecz kontaktu z obiektem zakochania. Każdorazowe spotkanie z ukochaną osobą wyzwala wydzielanie neuroprzekaźników, a potem poziom ich spada i czekamy na kolejne spotkanie, aby znowu być na przyjemnym „haju”. Oddzielnie od drugiej osoby w której jesteśmy zakochani to jak zabranie dostępu do alkoholu osobie uzależnionej, czy zakazanie dostępu do narkotyku. Spada poziom neurotransmiterów i wywołuje nieprzyjemne uczucie tak zwanego „odstawienia”.  Osoba zakochana zrobi wszystko żeby znowu być blisko swojego obiektu uwielbienia.

Zakochanie nie trwa jednak w nieskończoność. Nie moglibyśmy funkcjonować normalnie, gdyby zakochanie trwało już do końca naszego życia. Początkowe zakochanie może  przejść  w bardziej dojrzałą formę w miłość która może już trwać do końca naszego życia. Nie zawsze się tak dzieje. Po jednej miłości może pojawić się inna do zupełnie innej osoby, ale wcale tak nie musi być.

Okres związku zwany „romantycznymi początkami” jest jednak dla związku bardzo ważny. To wtedy tworzą się wszystkie połączenia w mózgu związane z drugą osobą. Trzymianie za ręce, wspólne marzenia, przytulanie i wszystkie czułe  słowa i gesty pozostawiają ślady pamięciowe i zostają niejako oplecione dookoła drugiej osoby i zamienione na swoje połączenia w mózgu tam gdzie są nasze wspomnienia i  nie opuszczają nas już nigdy.  Zostają w naszej nieświadomości, a to oznacza że  to  wszystko to co przypisujemy drugiej osobie znajduje się tak naprawdę  w nas samych.   Wtedy w czasie największej burzy hormonalnej niejako „wchłaniamy” człowieka – obiekt naszej miłość. Inwestujemy w niego własną energię – zwaną energią psychiczną i dokonujemy tak zwanej kateksji.  Spróbujmy wyjaśnić te dwa terminy.

Kateksja jest to termin psychologiczny który oznacza obsadzenie. Inaczej jest to naładowanie czegoś co znajduje się poza nami, nasz własną energią.  Mamy tą energię i jest ona odpowiedzialna za nasze libido i za wszystko inne co robimy, zainteresowania, hobby, działalność społeczną itp. Często kateksja  porównywana jest  do niewidzialnych naładowanych nibynóżek (takich jak u pierwotniaków) które mają swoją magiczną moc  i dotykają w naszej psychice tego  co kochamy.  Są to więc nasze wyobrażenia i marzenia które sprawiają nam przyjemność. A więc nasz obiekt miłości zostaje potraktowany w naszej głowie naszą własną energią (nibynóżek)  i przez to jest dla nas tak ważny.  Staje się  częścią nas.  Wchłaniamy go naszym umysłowym aparatem. Tak więc wszystkie wyobrażenia jego o niej, tej która „na pewno jest inna niż inne”, „uśmiechała się tak cudownie do mnie i tak się będzie zawsze”, „Jest taka dobra i opiekuńcza” to przypisywanie różnych atrybutów drugiej osobie, która ta niekoniecznie musi mieć, ale pamiętajmy że jesteśmy wtedy pod wpływem buzujących hormonów.  Również jej wyobrażenia o nim jako „takim dzielnym, jechał do mnie tyle kilometrów przez śnieżyce”, „potrafi wszystko załatwić” to nic innego jak obsadzenie we własnej głowie różnymi cechami swojego obiektu miłości, które w danej chwili tylko widzimy i przesłaniają one nam całą resztę.

Wracając do psychofizjologii  ten stan  to nic innego jak szukanie  ujścia dla naszego  popędu seksualnego rozbudzonego  przez hormony.  Jest ich tak dużo że musimy obniżyć na chwilę ich poziom i zrobić miejsce dla nowych „porcji”. To wtedy w trakcie miłosnego spełnienia, seksu stajemy się na moment jednym organizmem. Poszukiwaliśmy obiektu zaspokojenia, odebraliśmy pozytywne bodźce i zaspokoiliśmy nasz głód.

Termin „skonsumować” miłość ma więc swoje dodatkowe  znaczenie. Seks to także kolejny element naszego miłosnego wzoru, gdzie druga osoba dostarcza orgazmu, a wiec została właściwie obsadzona naszą energia i rozładowaliśmy napięcie  dostarczając nam najwyższej przyjemności – orgazmu.

Nasza miłość jest związana z nami. Z tym kim jesteśmy w danej chwili i kim byliśmy. Dwoje ludzi którzy się spotkali i zakochali w sobie niekoniecznie  doświadczyła by tego samego gdyby  to samo spotkanie było 5 lat wcześniej, lub pięć lat później. Byli by innymi ludźmi z innymi oczekiwaniami i innym bagażem doświadczeń. Jednak jesteśmy w stanie kochać długo. To wszytko co na początku zbudowało nasz związek zostaje w nas już w nas na zawsze. Gdy dni stają się bardziej prozaiczne i życie objawia się takie jakie jest bez hormonów zakochania drugi człowiek to tysiące wspomnień do których zupełnie nieświadomie się odwołujemy i to buduje nasze przywiązani. Jest on w istocie drugą osobą która żyje w nas.  Obiektem który jest w nas samych.  Zaczynamy się wtedy, jak twierdzi Lacan – słynny francuski psychoanalityk – poruszać w obrębie pewnych opowieści i symboli których nie ma w realności bo ta się już zmieniła na długiej drodze życia.   Została za nami. Teraz już jesteśmy inni, nie ci którzy spotkali się pierwszy raz. Inną ważną rzecz którą powiedział ten psycholog jest to, że nie kochamy tak naprawdę drugiego człowieka, bo nigdy nie wiemy kim on dla nas dzisiaj jest, ale bardziej własne fantazje i wyobrażenia. Możemy  zacytować inną myśl tego filozofa iż kochamy w innych to co jest w nich niewytłumaczalnie inne.  Inne a więc różne od nas. Fascynujące i zmieniające się przez całe życie. To oznacza że wzajemne zainteresowanie sobą i szacunek będą sprzyjać długim związkom. Wszak będziemy się różnić w kolejnych fazach naszego życia.

Rafał Hille – psycholog, psychoterapeuta

Dodaj komentarz