Narcyzm nasz współczesny, czyli gdzie jest mój lajk?

 

Pojęcie „narcyzm” jest zapewne doskonale wszystkim znane, ale spróbujmy na chwilę przyjrzeć się mu, jak ono funkcjonuje obecnie w komputerowym świecie mediów społecznościowych, Facebooków i Tweeterów, Instagramów i innych. Gdzie najczęściej spotykamy się z przejawami narcyzmu w świecie który staje się coraz bardziej cyfrowo zdeformowany, sprzyjający ciągłemu patrzeniu w lustro, które obecnie zamieniło się licznik odwiedzin i kliknięć, monitorów smartfonów i laptopów gdzie czekamy na aprobatę i zainteresowanie.
Narcyzm w ogólnym pojęciu mocno się łączy z naszym stylem życia, z koncentrowaniem się na sobie, na pokazywaniu siebie w różnych odsłonach. Na ukazywaniu nas jak jemy, kochamy się, jak wyglądamy na zewnątrz jak w środku, co przeżyliśmy, co chcemy przeżyć, jakie emocje nami targały Brzmi znajomo? Internet i media elektroniczne cały czas podsuwają nam mnóstwo narzędzi do pokazywania siebie. Absorbowanie innych swoimi problemami dla niektórych to styl życia, ale co leży u jego podstawy?
Pokrótce mit narcyza jest mówi nam o młodzieńcu który spojrzał w lustro wody i sam zakochał się we własnym obrazie. Nie potrafił nijak odwzajemnić miłości, pozostawało mu patrzenie i uwielbianie samego siebie. Najwcześniejsza w rozwoju człowieka forma narcyzmu to oczywiście stan niemowlęcy, gdzie cały świat składa się tylko i wyłącznie z „ja” malutkiego człowieka, a właściwie bardziej z dopiero rodzącego się „ja” które nie odróżnia tego co jest jego światem wewnętrznym, a co zewnętrznym. Obecnie to pojęcie odnosi się do pojęcia miłości własnej, spolaryzowanego szacunku do samego siebie. Jeżeli chodzi o osoby dorosłe mówi o hiperkateksji własnego self, czyli mówiąc ogólnie zbytniego zainteresowania samym sobą, hipokateksji czyli zmniejszenia popędowego zainteresowania otoczeniem oraz tworzącego się w wyniku tego patologicznej relacji z innymi. Sigmund Freud z kolei utożsamiał narcyzm z homoseksualizmem. Ukochanie samego siebie to afirmacja dla własnej płci, dla własnej seksualności, dla samego siebie, nie potrzeba płci przeciwnej jeżeli jesteśmy sami w sobie tak doskonali i atrkacyjni.
Dwoje ważnych psychologów Kohut i Kernberg próbowało wyjaśnić źródło narcyzmu. Pierwszy z nich udowadniał że powstaje on wtedy gdy dziecku zabraknie potwierdzenia jego własnej wartości. Reakcja ze strony otoczenia jest zbyt słaba aby dziecko potrafiło wydzielić siebie z otoczenia i zbudować swoją pewną odrębność, dlatego dowartościowuje samo siebie przypisując sobie moce i umiejętności których na tym etapie nie posiada. Kernberg z kolei uważa, że narcyzm pojawia się jako pewnego typu zachowanie obronne, zachowanie związane z obroną przed deficytami u podłoża których leżą prymitywne mechanizmy defensywne. Opiekunowie takich osób najczęściej to osoby o ogromnych pokładach agresji, braku współczucia czy nienawiści. Zastanówmy się czy środowisko agresywne, karzące i bardzo często nienawistne to nie to, znane z Internetu? Obecnie wiele funkcji wychowawczych pełnią anonimowe awatary. Zamiast ciepła rodzinnego i zrozumienia, mamy złość i manipulację. Zamiast życzliwej korekty zachowania, tak zwany „hejt”. Te wszelkie „obdzieranie ze skóry” i lincz słowny jakiemu są poddawani internauci zgłaszający posty. Młody człowiek którego życia rodzinne jest często zastąpione internetowym, jest temu poddany cały czas ilekroć zajrzy do komunikatora. Złe, manipulujące nieznane osoby z ogromnymi pokładami złości stają się ważnymi postaciami coraz większej ilości okresów rozwojowych istotnie kształtującymi sposób rozumienia samego siebie i postrzegania własnej wartości. Niedawne samobójstwa młodych ludzi jakie miały miejsce w Polsce i na świecie po internetowych linczach wskazują że roli Internetu w kształtowaniu człowieka nie sposób przecenić.
Brak ciepła i złowrogie zimno ludzi awatarów to także zapewne jeden z czynników który sprzyja tworzeniu narcyzów tak wirtualnych jaki i rzeczywistych. Im młodszy człowiek wpływ ten będzie większy Młodzi ludzie budują swój obraz oparty na całkowitym zaprzeczeniu rzeczywistości, tworząc siebie w sposób przydający sobie niezwykłe cechy, umiejętności i przeżycia, które z czasem zaczynają w nich funkcjonować swoim własnym życiem domagając się dla swoich wykreowanych nieprawdziwych form szacunku i uwabienia. Z drugiej strony obserwują innych, piękniejący z dnia na dzień pod wpływem coraz lepszych algorytmów udoskonalania obrazu. Inni są coraz ładniejsi, zdrowsi, bogatsi w coraz ciekawszych miejscach, pozach i towarzystwie. Tymczasem prawdziwy człowiek schowany za elektronicznymi gadżetami staje się coraz bardziej obcy dla samego siebie, i coraz bardziej staje się tym czym naprawdę nie jest, elektronicznym wyobrażeniem samego siebie.
Kernberg wprowadził pojęcie narcyzów zazdrosnych i zachłannych którzy wymagają ciągłego poklasku innych. To taki nadawca którego nic nie obchodzą odbiorcy. Nadawca który ma przymus nadawania samego siebie przez różne media, pokazywania tego co w jego mniemaniu jest bardzo interesujące i dla czego ktoś wyrazi aprobatę i kliknie podniesiony do góry kciuk, albo da komentarz „woo”, „super”, „wiedziałem” itp. Zainteresowanie innymi ma całkowicie interesowny wymiar. Interesujemy się innymi gdy można liczyć na lajk albo krzykliwy komentarz. Brak ich powoduje natychmiastowe wyrugowanie z pamięci. Druga strona, inny narcyz siedzący po za smartfonem również liczy na podniesiony kciuk przy zdjęciu miski swojego kota, naleśniku posmarowanym dżemem, parze zabłoconych butów, albo banalnym widokiem zza okna.
Kohut z kolei przedstawia narcyza jako typ który jest wrażliwy na zranienia. Jest to osoba skupiona na sobie, na reakcjach otoczenia. Będzie pokazywać pokolorowane, poddane modyfikacji filtrami własne zdjęcia w różnych wystudiowanych pozach licząc na komentarze lajki i inne formy aprobaty które mają spływać i zasypywać własne poczucie pustki, nieadekwatności i niedopasowania. Poczucie pustki gdyż tak naprawdę poza elektronicznym przerobieniem zdjęcia i ujęciu go w określonej pozie może być skrywana banalna uroda i pospolita sytuacja, a wynik tego co obserwujemy na monitorze to tylko cyfrowa obróbka. Nieadekwatność będzie silnie korelowała z ogólnymi trendami narzucanymi przez środki maskowego przekazu, jestem inny, nie tak ładny jak na zdjęciu, a więc podkręcę gałką tego i tamtego filtra, Niedopasowanie znika od razu. Jestem taki jak inni. Wysportowany, silny i nie odbiegający urodą od gwiazd. Typy zazdrosne i zachłanne, jak i wrażliwe na zranieni walczą o własną wartość. Jest to często zadanie bardzo trudne i niemożliwe do zrealizowania w normlanym świecie.
Aparaty fotograficzne i nowoczesne desktopowe studia graficzne doprowadziły do tego że żyjemy w ułudzie, że to co przeżywamy jest równie ekscytujące jak to co widzimy na kolorowych wyświetlaczach aparatów i monitorach komputerów. Cały czas „robimy” siebie na „kolorowo i ładnie”. Wzmagamy w ten sposób nasze samoobserwacje, kierujmy je na siebie, na własną wyobrażoną kreację kogoś nieistniejącego. A to właśnie jest osią narcyzmu. To przeglądanie się prowadzi w prosty sposób do tego ze dopiero widząc siebie, najlepiej w wystudiowanej pozie zaczynamy doświadczać samych siebie, swojej realności, swojego istnienia, poczucia wartości i skuteczności.
Krótka wizyta na kilku popularnych forach internetowych pokazuje natychmiast powódź tzw selfie. Tutaj zamiast narcyza i lustra, jest narcyz, telefon i lustro a z nim kilka miliardów użytkowników światowej sieci potencjalni dawców lajków i zainteresowania. Użytkownicy mają dać „kciuk” lub serduszko i polubić, nieważne kim są i jak wyglądają. Nic to nie obchodzi skupionego na sobie narcyza. Sytuacja z powodzią selfie na forach przeznaczonych do pokazywania zdjęć w ogóle doprowadziła do sytuacji w której niektóre firmy oferujące komunikatory prowadzą prawdziwą wojnę o skanalizowanie tego typu aktywności użytkowników, aby zapobiec pokazywania nudnych, nikogo nie interesujących fotografii zamiast zdjęć w ogóle.
To zjawisko silnie koreluje, a właściwie tworzy najbardziej egoistyczne pokolenie w historii zwane Millenarystami lub Mileniallsami. Jednostki traktują siebie jako markowy produkt który należy wystawić na portalu aby zaistnieć. nadmierne bodźcowanie ma oczywiście swoje skutki, powoduje osłabienie tolerancji, altruizmu, empatii i zubożenia życia uczuciowego. Spektrum emocji zostaje zastąpione ich wynaturzeniem. Jakikolwiek brak zainteresowania lub odrzucenie swojego sztucznie wykreowanego obrazu zaowocuje wybuchem złości, zranionej i łaknącej uwielbienia jednostki.
Wzrost narcyzmu tylko w ciągu 6 lat pomiędzy 1979 a 1985 rokiem wyniósł 30 procent, była to jednak epoka sprzed selfie. Obecne badania przeprowadzeni na młodzieży podobnymi testami pokazały że skale są zwyczajnie nieadekwatne, wyniki przestały się zwyczajnie na nich mieścić.
Narcystyczna kultura internetowa afirmuje oczywiście jednostki które odnoszą sukcesy, jeżdżą w piękne miejsca, sami są pięknie i interesujący przez sporty które uprawiają, ludzi z którymi przebywaj i środki materialne którymi dysponują. To oczywiście pociąga innych, którzy też chcą być „na topie”. Kreacja wizerunkowa zastępuje rzeczywiste realne osiągniecia. To co jest refleksyjne i trudne staje się z automatu wyrzucone poza margines zainteresowań narcyzów, jako mało kolorowe, mięczakowate i nie świadczące o prawdziwych sukcesach. Oczywiście sami kreatorzy nieprawdziwe rzeczywistości są zalęknieni, podatni na zranienia i ciągle w pogoni za zainteresowaniem które nadaje im poczucie istnienia i wartości.
Czy jest jakieś remedium? Może jedno, to świadomość. Świadomość tego że z drugiej strony jest niepewny i pełen lęku człowiek który potrzebuje autentycznego ciepła i ludzkiej życzliwości, której nie otrzymał.

Autor: Rafał Hille – psychoterapeuta – psycholog 

Napisane na podstawie:
Magdalena Szpunar – „kultura cyfrowego narcyzmy”
Jerzy Gościniak – Roczniki Psycologiczne, Tom XI numer 2, 2008
Kernberg „osobowość narcystyczna”

 

Dodaj komentarz